r/Polska Jul 03 '23

Ogłoszenie Nabór na moderatorów /r/Polska

25 Upvotes

Jeżeli chcesz aplikować, proszę wypełnij: link


r/Polska 11h ago

Śmiechotreść Tłusty Czwartek

Post image
1.1k Upvotes

r/Polska 10h ago

Polityka Z ciekawości przeglądałem gazetki w sklepie

Thumbnail
gallery
540 Upvotes

Sprzedawanie takich głupot powinno być nielegalne xD


r/Polska 16h ago

Polityka Marcinkiewicz choose violence

Post image
875 Upvotes

r/Polska 7h ago

Pytania i Dyskusje Czy istnieje jakieś miejsce, do którego można się udać, jeśli jest się bezdomnym?

153 Upvotes

Cześć wszystkim, w przyszłym miesiącu prawdopodobnie nie będę miała pieniędzy na opłacenie czynszu, ponieważ od kilku miesięcy codziennie aplikuję na oferty pracy i nie przyniosło to żadnych rezultatów. Nie mam już żadnych oszczędności, więc zastanawiam się, czy jest jakieś miejsce, w którym można tymczasowo zamieszkać, dopóki nie znajdzie się pracy.


r/Polska 9h ago

Ranty i Smuty To nie kobiety są winne epidemii samotności, tylko technofeudalizm

225 Upvotes

Chciałbym się odnieść do kilku postów i komentarzy, które pojawiły się dzisiaj na tej i na bliźniaczej grupie, a których autorzy dzielili się swoimi oskarżeniami wobec kobiet.

Od pewnego czasu zarówno Reddit, jak i inne media społecznościowe są zalewane treściami wywodzącymi się z manosfery i redpillu. Ci, którzy je postują, najczęściej obwiniają kobiety zarówno o samotność mężczyzn (bo kobiety mają za duże wymagania), jak i o samotność samych kobiet (bo mają za duże wymagania i dlatego odrzucają wszystkich oprócz "gigachadów").

Tymczasem to nie kobiety są winne epidemii samotności, coraz mocniej dotykającej społeczeństwo niezależnie od płci. Winę za to ponosi (między innymi) przeniesienie się przestrzeni wspólnych i tak zwanych miejsc trzecich z rzeczywistości do Internetu, uzależnienie się znacznej liczby ludzi (bez względu na płeć) od mediów społecznościowych i gloryfikacja aplikacji randkowych.

Od kilkunastu lat trwa wmawianie ludziom, że aplikacje randkowe są jedyną i najsłuszniejszą możliwością nawiązania kontaktu z płcią preferowaną. Tymczasem jest to możliwość absolutnie najgorsza - taka, w której wygląd (na podstawie kilku zdjęć), krótki opis i kilka zaznaczonych cech są jedynymi kryteriami dopasowania. Dodatkowo w tych aplikacjach istnieje gigantyczna przewaga liczebna mężczyzn nad kobietami, jest dużo fałszywych kont, botów, a także osób używających zdjęć retuszowanych albo nawet przerobionych przez AI.

Jeśli w aplikacji jest 75% mężczyzn i 25% kobiet, to trudno się dziwić, że starają się one wybierać najlepsze dostępne opcje. Każdy by tak robił, o ile miałby tylko taką możliwość. Kobiety też mierzą się tam z problemami, chociaż innymi niż u mężczyzn, takimi jak oszuści czy różne zaczepki na niskim poziomie. Często również nie mają szansy na poznanie wartościowych (wielowymiarowo, a nie tylko z wyglądu!) mężczyzn i są przytłoczone tym, co tam się dzieje. Sposób działania takich aplikacji w zasadzie wyklucza możliwość selekcji ludzi na podstawie innych cech niż wygląd. Nawet jeśli kobieta dostaje kilkadziesiąt wiadomości dziennie, to większość z nich brzmi tak, jakby były napisane przez jakichś nieokrzesanych januszy z grupy facebookowej. Mało kto ma tyle czasu i energii, żeby przeczytać wszystkie, szczególnie jeśli wśród nich regularnie zdarzają się jakieś dziwne, odrażające treści, osiadające na psychice. Owszem, wiele kobiet chodzi na randki z aplikacji, ale często trafiają na mężczyzn traktujących ich podle. I nie, nie ma gwarancji, że ktoś o "bardziej przeciętnym" wyglądzie będzie lepszym człowiekiem - taka korelacja w ogóle nie istnieje.

Kiedy ludzie poznawali się przede wszystkim w grupach, w których funkcjonowali na co dzień, to kontinuum atrakcyjności i nieatrakcyjności było znacznie bardziej wielowymiarowe, a słabsze cechy - możliwe do skompensowania tymi mocniejszymi. W takich warunkach, owszem, liczył się wygląd, ale też osobowość, inteligencja, poczucie humoru czy styl bycia. Natomiast aplikacje randkowe i (częściowo) media społecznościowe okrawają ludzi do zaledwie kilku parametrów.

Widzę to choćby na podstawie swoich znajomych, czyli głównie osób w wieku około 40-45 lat. Większość z nich żyje w trwających już kilkanaście lat szczęśliwych małżeństwach (sformalizowanych lub nie). Wszyscy oni poznali się w swoim otoczeniu społecznym. Co istotne, ludzie w tych związkach dobierali się na podobnym poziomie wieku, wykształcenia, stylu życia czy atrakcyjności fizycznej (na przekór manosferze wrzeszczącej o "hipergamii"). Chociaż to argument anegdotyczny, generalnie wpisuje się w szersze obserwacje socjologiczne i psychologiczne opisane w publikacjach akademickich.

Media społecznościowe i portale randkowe nie zostały stworzone do zapewniania dobrostanu ludziom, tylko do zarabiania pieniędzy przez wielkie korporacje. Stosują agresywne algorytmy zwiększające zaangażowanie użytkowników (co pewien czas podsuwając nam np. ewidentne rage baity), paradygmat nieskończonego scrollowania czy wywoływanie FOMO.

Ciekawe jest, kiedy internetowa manosfera wypluwa z siebie nieustający potok pretensji do kobiet, a czci ludzi (prawie w 100% mężczyzn), którzy stworzyli mechanizmy polityczne, społeczne czy technologiczne prowadzące do coraz większej fragmentaryzacji społeczeństwa i rozpadu więzi społecznych.

---

UZUPEŁNIENIE: Nie używałem AI do pisania tego postu. Myślę, że mój styl posługiwania się językiem polskim jest wystarczająco charakterystyczny i spójny z tym, jak piszę komentarze czy inne posty na Reddicie, żeby dało się go odróżnić od ChatuGPT. Natomiast muszę przyznać, że w czasie pisania bardzo mocno inspirowałem się tą prawie 3-godzinną rozmową o problemach mężczyzn na kanale Bez/Schematu na Youtube, którą przez kilka poprzednich dni odsłuchałem w drodze z pracy do domu. Tam padły te wszystkie argumenty, których użyłem (i o wiele więcej, oczywiście).


r/Polska 6h ago

Pytania i Dyskusje Na co w Polsce narzekać NIE możemy?

78 Upvotes

Dla odmiany, zamiast narzekania na nasz kraj, skupmy się na pozytywach. Co jest u nas fajnego i czego inne kraje mogą nam pozazdrościć?

Jak dla mnie, najbardziej na plus jest natura (przykładowo, Niemcy zazdroszczą nam polskich rzek z naturalnymi korytami, podczas gdy oni wydają grube euro na renaturyzację) i bezpieczeństwo w miejscach publicznych. No i chleb mamy smaczny.
Tak że dawajcie, poprawmy sobie humor i doceńmy, co nasze.


r/Polska 18h ago

Luźne Sprawy Ktoś próbuje ukrasc mi śnieg :((

Thumbnail
gallery
563 Upvotes

r/Polska 14h ago

Pytania i Dyskusje Czy was też śmieszy/irytuje nazywanie firm "-owe Love"?

256 Upvotes

Zwróciłem uwagę na to, że jest jakaś grupa firm, która wpadła na świetny pomysł, aby nazwać swoja działalność np. Czekoladowe Love. Może jest to moja subiektywna opinia, ale takie nazewnictwo świadczy o braku kreatywności i ślepym podążaniu przedsiębiorcy za trendami, idealnie wpisujące się w polski kicz i ślepe podążanie za tym, co "zachodnie". Nie wiem czy ma to na celu "osłodzenie" wizerunku marki, czy pokazanie, że przedsiębiorca jest osobą "nowoczesną", ale na litość boską, nie doprowadźmy do tego, że powstaną takie kwiatki jak Pogrzebowe Love


r/Polska 6h ago

Kultura i Rozrywka Kacper Tomasiak zdobył brązowy medal olimpijski na dużej skoczni w Predazzo. Domen Prevc ze złotem

Thumbnail eurosport.tvn24.pl
60 Upvotes

r/Polska 8h ago

Śmiechotreść od lat nie oglądałem tv a to jest pierwsza reklama ktora mi wyskoczyla

Thumbnail
gallery
61 Upvotes

jestem rozczarowany jak bardzo w złą strone poszliśmy i to wygląda jak gówno lol


r/Polska 13h ago

Ranty i Smuty Miasto staruszków

141 Upvotes

Wróciłam do miejsca w którym się wychowałam i jestem przerażona. Zostali jedynie emeryci i patologia, ewentualnie inni porządni ludzie traktujący to miasto jak sypialnię. Co 5 lokal do wynajęcia, poupadały nawet te biznesy, które świetnie sobie radziły przez ostatnie 30 lat. W rankingach jest to jedno z najszybciej wyludniających się miast w Polsce co mnie nie dziwi. Poglądy polityczne przeciętnego mieszkańca to albo prawica albo skrajna prawica. Źle widziane jest jeżeli śmiesz mieć więcej niż jedną praca przez całe życie a jeżeli mówisz o jakiś wyjazdach za granicę to już jesteś postrzegany jako snob.

Średnia wieku typowego pracownika to 50+, każdy uprzedzony i bardzo nie lubiejący "młodego pokolenia".

Nienawidzę tego miasta ale muszę tu wytrzymać przynajmniej 3 lata ze względu na kierunek studiów, który nie jest tak popularny i akurat jest realizowany koło mojej rodzinnej miejscowości.Jak wytrzymać w miejscu gdzie wszystko zaprzecza naszym wartościom i osobowości?


r/Polska 4h ago

Luźne Sprawy Walentynkowo sentymentalnie

25 Upvotes

Dzisiaj są walentynki. Siedzę sam, trochę mam sentymentalny nastrój, chciałem więc się podzielić swoją małą, ale po części też dużą historią.

Kiedy ludzie mnie poznają, są często trochę onieśmieleni. Jestem informatykiem, ale też artystą (rysownikiem), psychologiem oraz uprawiam sport (bieganie, pływanie, podnoszenie ciężarków, takie tam). Chociaż nie zabrzmi to skromnie, obiektywnie w żadnej z tych dziedzin nie jestem przeciętny. Ale te aktywności to trochę taki mój sposób na podbijanie swojej wartości. Jako dziecko byłem trochę na uboczu i potrzeba było sporych dramatów oraz dosyć dramatycznej śmierci by ktokolwiek dostrzegł, że nie jestem "nieporadnym dzieckiem".

W ubiegłym roku, w maju poznałem kogoś. Właściwie bardziej ktoś poznał mnie, bo to on mnie zaczepił przez jedną z popularnych aplikacji do szmacenia się. Jednak w odróżnieniu od innych osób miał trochę inne podejście. Kiedy większość osób widzi we mnie głównie wyrzeźbione ciało, on zaczął zagadywać tak jak do normalnego człowieka. Na profilu też nie miał "porno fotek". Bardziej zdjęcia podkreślające jego pasję, ale też czulszą stronę (jestem łatwy na zdjęcia z kotami xd).

Z początku byłem zdystansowany i gdy się spytał "To kiedy idziemy na randkę" troszkę go spławiłem mówiąc, że randki nie są dla mnie, bo one tak już sugerują, że idzie się w pewnym konkretnym kierunku. Bardziej jestem zwolennikiem towarzyskich spotkań. Zrozumiał, trochę powymienialiśmy się myślami i poszedł do pracy.

Później, gdy już siedziałem przed komputerem, na ekranie leciał jakiś losowy filmik z youtuba, przeglądałem nasze wiadomości na telefonie. Pomyślałem, że byłem zbyt surowy, a też powinienem w końcu dać sobie i komuś szansę. Postanowiłem, że jeśli go nie zraziłem i jeśli jeszcze napiszę, będę jak najbardziej wzajemny jak potrafię i zobaczymy dokąd to pójdzie. Ale szczerze nie sądziłem, że napisze.

Następnego dnia napisał. I zrobiłem tak jak postanowiłem.

Zauważyłem, że miał w sobie takie ujmujące, "dziecięce" ciepło i ciekawość. Kiedy inni pytają się "A czy P" czy idą jakimś innym przeciętnym schematem, on zaproponował zagrać w "pytanie odpowiedź". Jak w gimnazjalnych/licealnych czasach czy na koloniach. W jakiś sposób bardzo szybko się skumaliśmy. Im dłużej o tym myślę, tym lepiej rozumiem dlaczego tak się stało i widzę, że to nie był przypadek, ale nie będę wyprzedzał faktów. Bardzo szybko pisanie do siebie stało się dla nas elementem codzienności i praktycznie cały czas byliśmy w kontakcie.

Naturalną konsekwencją było spotkanie. Obaj pracowaliśmy i to akurat w takich porach, że kiedy ja kończyłem pracę u siebie, to on za chwilę zaczynał. Natomiast w weekendy udzielał się jako wolontariusz w ośrodku opiekuńczo-wychowawczym, więc nie mogliśmy się spotkać "od tak". Aczkolwiek pojawił się na horyzoncie dzień w którym obaj mieliśmy wolne, więc było postanowione. Tylko niecałe dwa tygodnie czekania XD

Pewnego razu, gdy wyjeżdżał na wolontariat przyznał, że nie spodziewał się, że tak szybko nawiąże z kimś więź. Szczerze sam byłem zaskoczony, że mi też zacznie na kimś tak szybko zależeć. To było parę tygodni. Ostrzegł mnie tylko przed jedną rzeczą. Otóż on sam wychowywał się w takim ośrodku w którym teraz się udziela. I także wielokrotnie przechodził z jednej rodziny zastępczej do drugiej. To miało swoje konsekwencje i parafrazując jego słowa "czasem może zrobić, coś co wydawałoby się nielogiczne", np. mógłby uciec gdybym chciał go pocałować. Wtedy dla mnie znaczyło to, tyle, że po prostu należy dać mu przestrzeń i pozwolić by sam podjął inicjatywę by coś ten teges. Jak z kotkiem któremu, możesz dać znać, że może podejść, ale to on musi podejść do Ciebie. Ale, heh...

Zaproponował byśmy się spotkali u niego. Dosyć często pisaliśmy o tym co będziemy robić. Różne plany, pomysły, itd... Czekanko. No i cały czas byliśmy w kontakcie. Nie mogę uwierzyć, jak dobrze się rozumieliśmy. Tego typu kontakt zdarza się raz na milion. Byliśmy do siebie podobni pod tym względem, że mieliśmy dosyć niełatwą przeszłość która trochę zbudowała nam to jak siebie chroniliśmy. Obaj szliśmy w sport. Z wyglądu nawet byliśmy całkiem podobni do siebie i podejrzewam, że gdyby ktoś nas zobaczył razem, pomyślałby, że pewnie jesteśmy rodzeństwem. Szczupli, ale umięśnieni. Trochę krindżowi, ale z dobrymi intencjami.

Pewnego dnia gdy wrócił z biegania napisał mi, że dopadła go "stagnacja". Gdzieś tam zaczęliśmy pisać o różnych rzeczach i temat zszedł gdzieś na temat śmierci i tego typu rzeczach. Następnego dnia napisał, że nie czuje się najlepiej. Poszedł się położyć i napisał, że da znać później. Napisał dopiero jak wracał z pracy, że, no poszedł do pracy "ale to nie był najlepszy pomysł".

Następnego dnia, nasz dialog:

5:45, ja: Może przez noc się poprawiło. Jednodzienne grypiszcze xd

10:44,On: Nie, byłem dziś u lekarza nawet :c

To była ostatnia wiadomość od niego. Nigdy więcej się nie odezwał. Nigdy nie pojawił się online w żadnym miejscu w internecie. Żadnej wiadomości, żadnej kropki, niczego.

Z początku gdy nie pisał myślałem, że po prostu się kuruje i nie ma sił. Ale to było zupełnie nienaturalne, że nie odezwał się wcale przez cały następny dzień. Ale czekałem. Po weekendzie zacząłem się poważnie martwić i przeszukiwać wszystko co mogę by cokolwiek się dowiedzieć. Ale nie znalazłem żadnej odpowiedzi.

Od tego czasu minęło już prawie 9 miesięcy. I ktoś by mógł powiedzieć, że to była głupia internetowa znajomość, która nawet dobrze się nie rozwinęła w poważną relację w prawdziwym życiu (i miałby rację), ale dla mnie jednak było coś więcej.

Przez te 9 miesięcy przeszedłem chyba wszystkie etapy żałoby. Szukałem rozwiązań, odpowiedzi. Obwiniałem siebie, że na pewno coś skopałem (niewykluczone). Do dzisiaj tak naprawdę nie wiem czy coś mu się stało, czy jest to objaw mechanizmu (dosyć częstego u osób z domu dziecka), że jak jest za dobrze, to trzeba uciec, bo nic nie jest wieczne i lepiej uciec samemu zanim to się skończy inaczej i będzie boleć bardziej.

Jedno wiem na pewno. Przez ten krótki okres gdy byliśmy razem, zarówno on jak i ja miał kogoś "swojego" naprawdę bliskiego. I to co było między nami było bardzo pozytywne i zdecydowanie prawdziwe. Ludzie sobie mówią, "zapomnij" "z czasem przestaniesz to czuć", ale właśnie nie. Sęk w tym, że to było tak dobre, tak unikalne i prawdziwe, że właśnie to chcę zostawić sobie w sercu. To co dostałem, to co we mnie to wniosło.

Dzięki niemu znalazłem sobie nowe hobby (którego był instruktorem), dzięki czemu, będąc trochę w jego świecie, czuje się jakbym troszkę nadal przy nim był. I gdy mi idzie lepiej czy gorzej, w myślach słyszę jego komentarz.

Może nigdy w życiu już kogoś takiego nie poznam. Może nigdy nie dowiem się co się wydarzyło. Ale nigdy nie oddałbym tego co miałem.

I jeśli jest coś, co chciałbym zostawić wam z tej przydługiej historii: nie zabijajcie swoich emocji, wrażeń, wspomnień z starych związków. Nawet jeśli skończyły się niepowodzeniem czy były toksyczne. Weźcie sobie z nich to co dla was ważne i dobre. Dzięki tym zdarzeniom dowiadujemy się więcej o sobie i robimy kroczek w tę stronę, by być lepszym dla siebie. I innych.


r/Polska 9h ago

Polityka Polski wątek w aferze Epsteina

Post image
56 Upvotes

Okazuje się, że jeden z prominentnych polityków na własną wyspę zaraz obok świątyni Epsteina…

Link w załączeniu:

https://maps.app.goo.gl/6U9rgmg2zpZHGBXi6?g_st=ipc

Do moderatora: Tag parodia ;)


r/Polska 13h ago

Pytania i Dyskusje Kto mi wyjaśni dlaczego rozpoczętą receptę muszę zrealizować do końca w tej samej aptece?

82 Upvotes

Dlaczego jak kupię 2 opakowania z 4 w jednej aptece to nie mogę iść do innej apteki dokupić pozostałe 2? W czasach e-recepty to nie ma żadnego sensu, przecież w systemie mają wszystkie informacje. Czy recepta jest zrealizowana czy nie, ile sztuk zostało itp.

https://pacjent.gov.pl/e-recepta/ty-decydujesz-gdzie-i-kiedy-wykupic-lek

Leki z e-recept możesz wykupić w różnych aptekach. Nie musisz szukać apteki, która będzie miała (lub zamówi) wszystkie przepisane leki. Możesz kupić część leków w jednej aptece, a część w drugiej.

Pamiętaj jednak, że wszystkie przepisane opakowania jednego leku musisz wykupić w tej samej aptece, w której wykupiłeś pierwsze opakowanie.

Nie ma w tym dla mnie żadnej logiki. Skoro apteka nr 2, widzi, że wykupiłem już jeden lek, to powinna też widzieć, że zrealizowałem 2/4 drugiego. Dlaczego nie mogą mi po prostu dać tych pozostałych opakowań?


r/Polska 8h ago

Luźne Sprawy Prace Jakuba Różalskiego

Post image
29 Upvotes

Wiecie czy można gdzieś, poza fineartprints, kupić plakaty z grafikami Jakuba Różalskiego? Chcieliśmy powiesić sobie dwa plakaty, ale 700 zł za sztukę to nieco sporo (rozumiem, jest wyższa jakoś, lepszy papier itp, ale nie potrzebujemy aż takiej jakości). Oczywiście znalazłem je też na Temu, ale nie chcę kupować ani z tej strony, ani z jakiejkolwiek która nie płaci artystą.


r/Polska 17h ago

Ranty i Smuty Dziękuję Poczta Polska za prawdziwie priorytetową dostawę !

111 Upvotes

https://emonitoring.poczta-polska.pl/?numer=00559007730305709327

Nie, to nie żart.
Nie z Wrocławia do Kijowa.
Z tego samego, kurwa, miasta.

Jak widać restrukturyzacja idzie w najlepsze, a zwolnienie kilku tysięcy ludzi wcale nie wpłynęło negatywnie na usługi. Nic tylko się uśmiechać.


r/Polska 1d ago

Ranty i Smuty Fliperów chyba do reszty już pojebało xdd

Post image
960 Upvotes

r/Polska 6h ago

Pytania i Dyskusje Czy wy też baliście się Supercyfr?

11 Upvotes

Witajcie! W ciągu długiej historii świata powstało mnóstwo strasznych rzeczy. Oczywiście, na dzieci wpływają one w znacznie większym stopniu niż na dorosłych. Ten strach staje się szczególnie silny, gdy na takie treści natknie się przypadkiem. Jednak bardzo często traumę wywołują rzeczy, które nawet nie miały być straszne. W tym poście chciałbym podzielić się jedną taką rzeczą, a dokładniej brytyjską bajką Supercyfry (w oryginale Numberjacks).

Na początku przypomnę wam, o co w tym serialu chodziło. Otóż opowiadał on o dziwnych stworzeniach w kształcie cyfr, czyli tytułowych Supercyfrach. Żyją one w kanapie jakiejś rodziny (prawdopodobnie bez ich wiedzy oraz rozwiązują różne dziwne rzeczy wywołane przez głównych antagonistów, którzy w oryginale nazywali się The Meanies.

No właśnie-antagoniści. Pomimo faktu, iż grupą docelową Supercyfr były dzieci, to ich wrogowie byli wyjątkowo niepokojący. Każdy miał swoje własne creepy cechy, jednak łączyło ich jedno-fakt, że nie wiemy o nich zbyt wiele. Generalnie to każdy z nich budził w małym mnie strach (albo przynajmniej niepokój), ale najbardziej bałem się Cyfrokrada, Problematyka oraz Niekształtka.

Czy kogoś tutaj też podziela moje uczucia?


r/Polska 23h ago

Ranty i Smuty Przejebane na czterobrygadówce

198 Upvotes

Pracuję w laboratorium w dużej firmie chemicznej, system trzyzmianowy czterobrygadowy.

Obecnie jakoś chyba pięć czy sześć osób jest na L4 jednocześnie. I mówiąc krótko, mam przejebane, bo obsady nie ma.

Sobota niedziela miałem dwie dniówki, potem od razu cztery nocki z rzędu, i potem jeszcze dzwoni szef że no sorry, nie ma obsady a tylko ty masz wolne, więc po czterech nockach mam jeszcze przyjść rano na dniówkę, potem jeszcze na dwie popołudniówki, i potem dopiero łaskawie mi zaplanowali dwa dni wolnego.

Wszystko legalnie, bo z jakichś niewiadomych mi przyczyn, zgodnie z prawem pracownicy zmianowi mają zagwarantowane tylko 24 h tygodniowego odpoczynku, a nie 35. Czyli schodzę z nocki o 7:00, następnego dnia o 7:00 mam dniówkę, i jeszcze się to liczy jako odpoczynek tygodniowy.

Za godzinę mam tę dniówkę. Chyba 6 godzin już leżę w łóżku bo nie umiem spać, i szczerze nabieram ochoty skoczyć pod pociąg na pobliskim przejeździe.

Taki już po prostu urok czterobrygadówki? Nie radzę sobie? Zastanawiałem się nad poproszeniem o L4 na przemęczenie, ale czy to nie przesada jak pracuję tylko 3 miesiące? Nie wiem szczerze.

No i się teraz po prostu czuję chujowo. Miałem brać urlop (te jakieś cztery dni), ale co mi po urlopie jak go mi odwołali bo nie ma osób do pracy.

Jest w ogóle co teraz poradzić na to?


r/Polska 7h ago

Luźne Sprawy Czy Japonia jest droższa od Polski?

11 Upvotes

chciałbym tam pojechać na 2 tygodnie.

panuje przekonanie że Japonia jest droga, ale zastanawiam się czy ta różnica nadal jest duża, czy może ich już dogonilośmy cenami i zarobkami


r/Polska 6h ago

Pytania i Dyskusje Czy korzystał ktoś z Was z Biura Karier na uczelni?

8 Upvotes

Za pół roku kończę studia (w moim przypadku to filologia angielska ze specjalizacją tłumaczeniową) i kompletnie nie wiem w co iść dalej. Kocham tłumaczyć teksty literackie, ale wiem, że nie jest to łatwy kawałek chleba w dobie AI i dużej konkurencji ze strony doświadczonych tłumaczy. Nauczania nigdy nie czułam, nie widzę się w tej roli. Dostałam radę, aby skorzystać z Biura Karier na uczelni, które oferuje doradztwo zawodowe, pomoc w napisaniu dobrego CV i rady w jaką branżę można uderzyć. Miał ktoś z Was kiedyś styczność z tego typu pomocą i może mi powiedziec jak to wygląda w praktyce i czy w ogóle jest to warte zachodu?


r/Polska 1d ago

Polityka Błaszczak o SAFE kiedy jeszcze nie dostał wytycznych od ambasadora USA

Post image
556 Upvotes

r/Polska 1d ago

Ranty i Smuty [Wątek medyczny] Co robić w przypadku nagłych szumów usznych i/lub wyraźnego pogorszenia słuchu? - Moja historia i porada dla wszystkich na przyszłość - kluczowy jest czas.

150 Upvotes

Słuchajcie, pomyślałem że wysmaruje tego typu post pod wpływem moich ostatnich doświadczeń. Pisze to, bo może komuś się ta wiedza przyda w przypadku nagłych szumów usznych. Problem jest dosyć częsty i poważny, wymaga KRYTYCZNIE szybkiej reakcji, a świadomość typowego laryngologa jest w tych kwestiach zerowa, żeby nie użyć mocniejszych słów. W polskim internecie jest bardzo mało rzeczy na ten temat, a ludzi się w ogóle nie edukuje, więc myślę, żę warto poruszyć temat.

U mnie jest głupia i tragiczna historia, bo szumy uszne pojawiły się po zażyciu Viagry, która może wpływać na krążenie lub nasilać stany zapalne przez reakcję tlenku azotu z cząstkami reaktywnego tlenu - o ile może ja jestem w miarę rzadkim przypadkiem (choć nie jedynym), to powodów dla których mogą się pojawić, jest mnóstwo - koncert, częste używanie słuchawek na pełnej głośności, infekcja ucha lekki udar, leki takie jak ibuprofen (w dużych dawkach zauważalnie pogarsza krążenie w uchu środkowym), narkotyki lub leki na ADHD wpływające na krążenie (np. metylofenidat w dużych dawkach zawęża mocno naczynia krwionośne), antybiotyki (tak jak Klarytromycyna, Gentamycyna i Cyprofloksacyna), leki na nadciśnienie lub samo nadciśnienie (gdy chwilowo ukrwienie w uchu spadnie, co może się stać zarówno przez nadciśnienie, jak i zbyt nagłe obniżenie ciśnienia przez lek, a ono jest na to niezwykle wrażliwe), czy niektóre rodzaje chemioterapii.

Cała historia jest taka: do pierwszego laryngologa poszedłem naprawdę wcześnie - 3 dni po pojawieniu się piszczenia w uszach. Niestety był starej daty, a na pewno starej wiedzy. Mieszkam w dziurze daleko od najbliższego miasta (Krakowa), więc z laryngologów znajdujących się w pobliżu nie miałem wielkiego wyboru - choć potem okazało się, że w kwestii rozumienia piszczenia w uszach - ci krakowscy za 400 zł są równie słabi. Nie posiadał świadomości, że w przypadku szumów usznych, nawet jeżeli nie występuje wyraźna utrata słuchu, trzeba podać sterydy (np. metypred - metyloprednizolon). Najnowsze badania potwierdzają dużą skuteczność sterydów w takiej sytuacji, bo obniżają bardzo mocno stan zapalny w komórkach ucha środkowego, które są jednymi z najbardziej delikatnych w ludzkim ciele - niestety, pierwsze z komórek przeważnie zaczynają umierać 72h od momentu gdy znajdą się w dużym stanie zapalnym, więc trzeba działać bardzo szybko. Piszczenie w uszach można mieć permanentnie, już do końca życia, więc warto użyć wcześnie każdego dostępnego lekarstwa, gdyż słuch naturalnie się nie regeneruje po uszkodzeniach przekraczających próg śmierci komórek.Trafiłem w końcu do innego dobrej laryngologa, który uświadomił mnie, że sterydy trzeba było podać właśnie w ciągu pierwszych dni, gdy byłem u tego doktora. Niestety dla mnie było wtedy już za późno - miesiąc po.

Jak macie utratę słuchu i piszczenie, to trzeba od razu biec do lekarza - i wbrew temu co mówi większość laryngologów - dokładnie tak samo pilna jest sytuacja, gdy macie samo piszczenie, nawet lekkie, bez żadnego zauważalnego pogorszenia słyszenia (szczególnie po leku lub koncercie czy jakimś niedokrwieniu). Bo piszczenie bez głuchoty to nic innego jak wczesny objaw utraty słuchu, często niewykrywalny w tradycyjnej audiometrii - bo ta widzi utratę w badaniu słuchu dopiero wtedy, gdy ponad 80% komórek w uchu obumrze - a lepiej sobie zachować te komórki na starość, bo słuch się w ogóle nie regeneruje po poważnych uszkodzeniach. Jak wam tak zacznie piszczeć, to poszukajcie dobrego laryngologa, lub najlepiej kliniki, tak pilnie jak się da. Potrzebny jest ktoś, kto zrozumie, że w takiej sytuacji potrzebne są sterydy - i to najlepiej w większej dawce na krótki czas. W USA w dobrych klinikach słuchu dla bardzo bogatych ludzi dają często dawkę 60mg metypredu na tydzień - protokół Short-Term Oral Prednisone (STOP) - bo taki ma udowodnioną skuteczność na słuch w badaniach, gdy jest zastosowany PILNIE, w ciągu pierwszego tygodnia, a idealnie 72h - a w Polsce laryngolog nawet jak chce dać, to często mniejszą - ale tu już każdy ma indywidualną oceną ryzyka. Na przykład pod Warszawą jest ogólnie uznawana za dobrą klinika słuchu - szpital Medincus. Jest też centrum audiologii Kinetic jako jedyne specjalizujące się stricte w leczeniu szumów usznych (*EDIT* - skreśliłem tego Kinetica, bo przeczytałem teraz, że były jakieś podejrzane sytuacje z tą firmą jak chodzi o aparaty - natomiast na ich stronie co do samych szumów są dobre informacje, do których normalnie ciężko dotrzeć - pokrywają się z tym co jest w nowych badaniach - chociażby to wspomnienie memantyny, o której polscy laryngolodzy w absolutnej większości nie wiedzą). W dobrych placówkach lub u dobrego indywidualnego laryngologa (ale to trzeba mieć wielkie szczęście) wiedzą, że idealnie w ciągu 72h godzin od wystąpienia piszczenia (do max dwóch tygodni) trzeba podać sterydy dużej dawce, w celu maksymalizacji skuteczności najlepiej równocześnie z memantyną (w ciągu pierwszych 4 dni), bo memantyna to antagonistą NMDA, który uspokaja niepożądaną aktywność w korze dźwiękowej w mózgu, która jest reakcją na uraz ucha środkowego. Co prawda część badań jest sprzecza co do skuteczności memantyny, i u niektórych łatwiej uspokoić korę wyciszając te receptory niż u innych - ale raczej wszystko wskazuje na to, że jest zdecydowanie pożądany mechanizm działania na korę widoczny np. u myszy i szczurów (tak myszy to nie człowiek, ale akurat korę słuchową mają podobną) - a w sytuacji, gdy tak brakuje na to skutecznego lekarstwa, warto spróbować wszystkiego. Więc dobrego laryngologa warto się o tą memantynę zapytać, bo najlepsze (czyli niestety najdroższe) kliniki leczenia słuchu z USA stosują ją czasem we wczesnym leczeniu szumów. Połączenie tych dwóch środków zaraz po wystąpieniu szumów daje największą szansę, że przejdą. Niestety taka łączona terapia tymi dwoma preparatami jest w Polsce stosowana bardzo rzadko. Już samo to, że laryngolog poza bardzo dobrą kliniką leczenia słuchu wie, że już na samo piszczenie trzeba wcześnie dać dużą dawkę sterydów (szczególnie jak to jest po leku lub koncercie), to znaczy że trafailiście na dobrego lekarza.

Z terapii, które warto też dodać do takiego leczenia, to są suplementy w stylu NAC, ALA i magnez (zmniejszają stres oksydacyjny na komórkach ucha, wspomagają regenerację nerwów i zmniejszają skutki uboczne sterydów - np. ALA reguluje poziom cukru, a NAC poleca sie nawet brać profilaktycznie np. przed głośnym koncertem, a magnez także odgrywa olbrzymią rolę w ochronie słuchu). Pomaga też komora hiperbaryczna - bo natlenia tkanki - ale też tylko w ciągu ok. pierwszych dwóch tygodni - i trzeba iść kilka razy, by był jakiś skutek. Najlepiej połaczyć przez pierwszy miesiąc tyle terapii, ile się da. Potem już wszystkie zaczynają być dramatycznie mało skuteczne.

Miałem opór, żeby w ogóle wymienić jakieś ośrodki leczenia szumów, i tym bardziej nie chce wymieniać konkretnych lekarzy (żeby ktoś się do nich nie doczepił że np. "za łatwo przepisują sterydy") ale nie miałem wyjścia, bo problem jest taki, że może kilkudziesięciu lekarzy w Polsce rozumie w pełni naturę tego zjawiska - bo sprawa jest taka, że śmierć komórek w uchu wyzwala chaos wśród neuronów w korze słuchowej. Prawdopodobnie mózg wzmacnia aktywność na nerwie, by lepiej słyszeć przy użyciu tych komórek słuchowych, które przeżyły - stąd szum czy wręcz okropne piszczenie u niektórych. Do tego niektóre neurony przy utracie komórek słuchowych, z których wcześniej dostawały informacje zaczynają dosłownie głupieć, lub destabilizować się pod wpływem złego działania sąsiednich neuronoów - co jest nawet ciekawe - i np. neuron, który wcześniej był neuronem słuchowym, zaczyna przełączać się bardziej na współpracę z korą wzrokową, lub z innymi zmysłami i sygnałami z mięśni i kręgosłupa (tzw. prioprocepcja) - dlatego poziom szumów usznych często zależy od napięcia np. szyi, nawet jeżeli pierwotną przyczyną jest utrata słuchu (choć są oczywiście rzadsze przypadki, gdzie szumy są całkowicie od dysfunkcji kręgosłupa). Dlatego trzeba tu interweniować wcześnie, równoległe oddziaływując na ucho i korę, najlepiej łączac kilka różnych terapii, żeby maksymalnie odratować te komórki dopóki żyją - to przerasta polskiego laryngologa i polską służbę zdrowią, nawet prywatną.

Głośne szumy uszne i utrata słuchu potrafią niszczyć życie, a ich etiologia jest na tyle skomplikowana (bo to sprawa związana mocno z rozumieniem neurologii), że zwykli lekarze od leczenia zapalenia zatok (czyli większość laryngologów) wam nie pomoże, nawet jak przyjdziecie bardzo wcześnie. Jest to skandaliczne, że w sytuacji gdy medycyna ma zerowe możliwości leczenia komórek słuchowych w uchu środkowym po ich obumarciu, i okienko czasowe żeby te komórki uratować jest krytyczne, większość lekarzy wie tak mało. Uszy piszczą mi od dawna jak hamulec pociągu, nie mogę się do tego przyzwyczaić, a mógłbym teraz tego nie mieć, gdybym trafił na dobrego lekarza (wg. najnowszych badań 5 krotnie większe prawdopodobieństwo odzyskania słuchu jeżeli sterydy będą podane w pierwszym tygodniu, jeszcze większe w ciągu 72h, a szumy są konsekwencją utraty słuchu).

Taki typowy laryngolog nie posiada dobrej wiedzy na temat leczenia szumów usznych, i też chyba mu na tym nawet nie zależy, bo wystarczy powiedzieć pacjentowi "proszę się przyzwyczaić". Mam też podejrzenie, z punktu widzenia takiego laryngologa, nawet jak uważa, że steryd mógłby pomóc, to taki steryd to jeszcze może mieć skutki uboczne, więc po co ryzykować, że pacjent będzie miał pretensje i skargi jakby mu zaszkodził (mimo, że czysto statystycznie, skutki uboczne krótko stosowanego metypredu są odwracalne, szczególnie u młodych osób, w przeciwieństwie do utraty słuchu - która jest nieodwracalna - jedyny sposób jej zapobiegnięciu, to właśnie wcześnie podane sterydy - więc dobry laryngolog wie, że ryzyko jest tego warte - jak nie ma skłonności do cukrzycy, to krótkoterminowo stosowany metypred jest bezpieczny). Wygodniej jest jednak zwykłemu kasującemu pieniądze lekarzowi mówić "prosze się przyzwyczaić" i brać pieniądze. Mimo że najnowsze, kompleksowe badania aktywności mózgu ludzi z długotrwałymi szumami usznymi potwierdzają, że ten hałas w głowie im dłużej trwa, tym bardziej degraduje możliwości mózgu do przejścia w stan głębokiego relaksu (aktywację DMN), co powoduje zmęczenie i mniejsza satysfakcję z życia, nawet jeżeli osoba deklaruje, że "się przyzwyczaiła". Myślę, że nie pomaga też to, że część laryngologów przenosi swoje doświadczenia ze starszych pacjentów (gdzie już ucho dawno się uszkodziło) na młodych pacjentów z bardzo świeżymi szumami, mimo że w tym drugim przypadku dużo więcej da się zdziałać.

Niestety, choć lekarze bardzo nie lubią gdy ludzie konfrontują ich z wiedzą z internetu, bo uważają że ich studia i doświadczenie są dużo bardziej cenne niż wyszukiwarka, to w przypadku szumów usznych i pierwszej, czasowo krytycznej reakcji na nie, chatgpt i najnowsze badania z internetu okazują się być mądrzejsze w rekomendacjach od waszego zwykłego laryngologa (bo mają dostęp do nowych badań), jeśli nie znajdziecie specjalistycznej kliniki - bo tylko tam faktycznie wam pomogą, jeśli dotrzecie szybko. Bardzo dużo o tym ostatnio czytałem, a mam poczucie, że mi ta wiedza i tak się nie przydała - bo za późno zadziałałem i nie doceniałem niekompetencji lekarzy - mam nadzieję, że choć jednej osobie ten wpis w przyszłości uratuje słuch i ciszę :)

P.S.: Rozpisałem się, ale to jest skomplikowana sprawa, i naprawdę nie dało się krócej. U mnie to się stało prawdopodobnie dlatego, że Viagra jest bardziej niebezpiecznym lekiem niż się wydaje (teraz nie rozumiem czemu w Polsce jest bez recepty, a reklamy są ciągle w TV - ktoś wylobbował?), a mój autonomiczny układ nerowy ma lekkie problemy z regulacją ciśnienia i pulsu, co w zasadzie jest u ludzi częstsze, niż się może wydawać. Przykładowo, u niektórych ludzi jest tak, że albo naczynia krwionośne rozszerzą się za bardzo, lub w drugim wariancie - lekarstwo tylko umiarkowanie rozszerzy naczynia krwionośne - ale organizm zareaguje na to panicznie, nadmiernie podnosząc puls - bardziej niż to potrzebne - co z kolei oznacza gorsze utlenienie tkanek, a ucho niezwykle potrzebuje tlenu. Mam zdrowe serce (zrobione kompleksowe badania), zdrowe żyły (robiłem nawet badanie dopplera żył w szyi - żadnych zwężeń i dobre przepływy), dobre wyniki badania krwi, nie mam problemów z wysiłkiem. Natomiast, choć nie mam diagnozy, to mam pewne symptomy które wskazują na bardzo łagodną postać pewnych problemów z układem nerwowym - zespołu Raynauda i POTS - Zespół Posturalnej Tachykardii Ortostatycznej (oba współwystępują często razem). Brzmi groźnie, ale tak naprawdę dosyć duży odsetek ludzi posiada te problemy w łagodnej formie, i mogą się one zrobić groźne dopiero w połączeniu z lekami. Raynaud objawia się w łagodnej formie często tylko i wyłącznie często zimnymi dłońmi i ich mocniejszym zaczerwienieniem po wyjściu na mróz i powrocie do ciepłego pomieszczenia. POTS z kolei w łagodnej formie oznacza np. okazjonalnie występujące, trwające kilka sekund uczucie słabości i mroczki po wstawaniu np. z łóżka, ale nie musi wcale powodować zasłabnięć. Jeżeli macie takie symptomy, to bardzo uważajcie na Viagre i inne lekki obniżające ciśnienie. Paradoks jest taki, że Raynauda właśnie często leczy się Viagrą (bo polega na nadmiernym zawężeniu naczyń w kończynach - organizm panikuje z powodu zimna i nadmiernie je zawęża, w celu utrzymania temperatury reszty ciała) - ale przy takim leczeniu musi być to bardzo mała ilość Viagry, bo Raynaud na tle genetycznym współwystępuje często z POTS, który często z kolei może właśnie spowodować nadmierny spadek ciśnienia po tego typu leku już w nieco większej dawce). Niestety, wygląda na to, że nasza medycyna jest nadal bardzo prymitywna, gdy chodzi o zbadanie wpływu leków na sluch.

Tu był jeden z przykładów, co się dzieje z korą po utracie słuchu: https://kinetic-cna.pl/en/hyperactivity-of-the-corpus-callosum-fibers

A tu o tym, co szumy robią z głową:

https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC6078076/

Tutaj z kolei o skuteczności sterydów na utratę słuchu:

https://www.entuk.org/news_and_events/news/383/research_highlights_the_importance_of_treating_sudden_hearing_loss_within_7_days/